Thursday, 12 January 2012

Anglia cz. 6 Yorkshire i schowane ale odnalezione Staithes / England - Yorkshire - photoblog

Dotarliśmy! 
Słońce chowając się za klifem dawało nam jeszcze ostatnią szansę na poznanie tej wioski



Dlaczego tutaj? Schowana w klifach wioska ma wyjątkowy klimat osady odizolowanej od reszty świata w której prędkość życia wydaje się rozciągać je do długich, długich lat życia . Szukamy tutaj ciszy życia serwowanej z każdym krokiem spaceru przez wioskę. Uwielbiamy takie miejsca podczas wypraw.



Jedyna droga do Staithes. Wąska, stroma i ocierająca się o klify




To jedyna droga, którą można dotrzeć do mini portu, będąca zarazem dużą ulicą przebiegająca przed całą wioskę




Wyprawa z psiakami w takie miejsce to przyjemność razy 5 (tyle husky doliczyliśmy się)





Cisza przerywana wrzaskiem mew i szumem morza






i ... rzeźnik






Oferujący także różne przetwory






Dotarliśmy do końca drogi, dalej już tylko woda i klify








Falochrony ochraniają wioskę i mały port 








Tylko tyle dostępu do morza, dalej z jednej jak i drugiej strony ściana klifów...
stojąc na środku portu spoglądasz na prawo




 Spoglądasz na lewo i oto całe Staithes








 Wioska była dawniej jednym z największych dostawców ryb w Anglii






Warto wspomnieć o krótkim pobycie Jamesa Cooka, który w latach 1745-1746 mieszkał tutaj i pracował jako pomocnik w sklepie spożywczym. To tutaj zrodziła się pasja do żeglarstwa. James przeniósł się do Whitby by tam przyłączyć się do Królewskiej Marynarki Wojennej (Royal Navy).



Spacer główna ulicą (High Street)



Spacerując można obserwować życie ludzi mieszkających w domach przy głównej ulicy, których drzwi niejednokrotnie są na linii drogi przejazdowej. Słychać gdzieś grające radio, odgłos smażonego jedzenia, sztućce, rozmowy. Większość drzwi jest otwarta i właścicielom zupełnie nie przeszkadza ten częściowy brak prywatności. Zobaczysz także długie korytarze odbijające z ulicy do domów niczym we włoskich ciasnych miastach. Słowem klimat wart poświęcenia Waszego czasu. Jeśli tylko to Wam odpowiada...







 Smutno opuszczać takie miejsca


Staithes leży ok 16 kilometrów na północ od miasteczka Whitby.


Anglia cz. 5 Yorkshire i Whitby / England - Yorkshire - photoblog

Droga stroma i wąska ale jest opcja łatwiejsza - obok znajdują się schody




 Już prawie na dole wyczuwa się klimat morskiego miasteczka



Idealne miejsce na dom
zwróćcie uwagę na część ogrodową znajdującą się z przodu domu


Jak wygląda!



Nie trudno się domyślić z czego to zostało wykonane





ulica Whitby




Z której można odbić np bezpośrednio na plażę



Docieramy do części portowej



Miasto jest chronione przed sztormem betonowymi murami, z których ten po lewej stanowi molo z latarnią na końcu, na którą można wejść za odpowiednią opłatą






Można popływać wzdłuż wybrzeża podziwiając miasto i okoliczne klify z pięknej łodzi żaglowej





 Część portowa 




Ruchomy most mający ponad 100 lat (otwarty w 1909 r) połączył wschodnią część miasta z zachodnią














 Molo z widokiem na miasto (po lewej widoczny Holmley House)




To się nazywa lokalizacja!


















Tyle o Whitby


Jeśli uważacie temat Yorkshire za zamknięty, mylicie się. Wygrzebaliśmy jeszcze jedno miejsce w pobliżu Whitby. Jedziemy na północ do wioski Staithes.
Czy będzie warto?



Wednesday, 11 January 2012

Anglia cz. 4 Yorkshire i Whitby czyli poszukiwania Drakuli / England - Yorkshire - photoblog

        Jadąc na wschodnie wybrzeże Yorkshire obowiązkowo należy odwiedzić miasteczko Whitby


Niewielkie (ok 13 tysięcy mieszkańców) malowniczo położone nadmorskie miasteczko z ruinami średniowiecznego opactwa na wzgórzu koniecznie warte poświęcenia co najmniej kilku godzin. Kusi pięknem, położeniem i klimatem. To tutaj James Cook szlifował swoje umiejętności żeglarskie.



 Rzeka Esk wpływająca do Morza Północnego
 malownicze zabudowania i ruiny opactwa czynią to miejsce idealnym na pocztówkową fotografię



Ponieważ było już późno a my nie mieliśmy żadnego zarezerwowanego noclegu i zmęczenie dawało się we znaki obraliśmy miejsce na nocleg na wzgórzu (korzystając oczywiście z okazji lepszego poznania ruin opactwa benedyktyńskiego Whitby Abbey). Pierwszy klasztor powstał tutaj już w 657 roku by po najazdach duńskich (między 867 a 870 rokiem) pozostać pustym przez ponad swa stulecia. W drugiej połowie XI wieku klasztor reaktywowano i po krótkim czasie podniesiono do rangi opactwa.
Opactwo rozwijało się i rozbudowywało aż do 1540 roku, kiedy decyzją Henryka VIII zostało rozwiązane, wraz z wieloma innymi klasztorami. Opuszczone budynki stopniowo popadały w ruinę. Większość ścian stała do 1763 roku, kiedy to zawaliła się cała zachodnia strona klasztoru, co znacznie osłabiło całą konstrukcję i uczyniło ją bardzo podatną na niszczycielskie warunki pogodowe i działanie wiatru. W 1830 roku runęła główna wieża, a w 1839 chór. W 1914 Whitby Abbey zostało ostrzelane przez dwa niemieckie krążowniki. Ostrzał znacznie uszkodził osłabioną konstrukcję a do dnia dzisiejszego zachowała się jedynie niewielka część ruin kościoła, które stoją na malowniczym klifie ok. 200 m n.p.m
Niestety oficjalne wejście było już zamknięte i nie pozostało mi nic innego jak pokonać mury opactwa przy pomocy własnych rąk. Nie mogło być inaczej - wieczór, pełnia i tylko ja w tych ruinach! To właśnie ruiny świątyni wraz z otoczeniem zainspirowały Brama Stockera do napisania słynnej Drakuli. To tutaj miał przybyć książę i tutaj się ukrywać. Zatem zapraszam na wieczorny spacer...



Wymarzona pełnia



Na horyzoncie ostatnia linia światła























Gdy zdecydujecie się odwiedzić to miejsce i będziecie chcieli spędzić noc przy morzu budząc się przy promieniach wstającego słońca (pamiętajcie, że to wschodnie wybrzeże) możecie udać się na pobliską Saltwick Bay.




5 rano, zaczyna się dzień w Whitby





 Czas przyjrzeć się opactwu w blasku dnia



Spokój,cisza i słoneczny obraz wybrzeża Whitby...



FILM





Małe jeziorko przy opactwie, w tle Morze Północne i miasto poniżej








Możemy poznać historię tego miejsca poprzez prezentacje graficzną






FILM











Setki lat temu




















Pięknie to wyglądało kiedyś




Nawet fragmenty świątyni nadal robią na nas niesamowite wrażenie




FILM






Zostawiamy opactwo, będziemy na nie spoglądać już z miasta na dole




Drogą spod ruin można szybko dostać się do miasteczka na dole
 Na horyzoncie widać wrzosowe pola




 Widok na miasto ze ścieżki, szalejące konie i część portowa (rzeka Ask)




 Zanim zejdziecie na dół warto odwiedzić znajdujący się przy drodze dom bankietowy wybudowany przez angielskiego polityka w 1672 roku z ruin opactwa. Od jego nazwiska nazwa tego budynku Cholmeley House. Od 1743 roku budynek był opuszczony i nie spełniał żadnych funkcji aż do 2002 kiedy to otworzono go jako muzeum, sklep i recepcja dla opactwa.








Widok z Holmley House na ruiny opactwa



 Schodzimy do miasta... przechodząc przez część Saint Mary's Church